Alicja Sandomierska

adwokat

Tematyką odpowiedzialności za błędy medyczne, w tym za zakażenia szpitalne, interesuję się od bardzo wielu lat. Obecnie prowadzę kancelarię adwokacką we Wrocławiu.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

zakażenie w szpitaluW ostatnich latach zaobserwować można tendencję wzrostową w zakresie kierowania pozwów przeciwko placówkom medycznym związanych z negatywnymi skutkami w leczeniu pacjentów. Wiele z tych pozwów dotyczy różnego rodzaju błędów medycznych.

Od pewnego czasu coraz więcej spraw sądowych jest wytaczanych przez pacjentów, którzy w trakcie hospitalizacji zostali zakażeni różnego rodzaju wirusami, czy bakteriami. Z mojego doświadczenia wynika, że większość spraw sądowych dotyczy zakażeń gronkowcem oraz wirusami HBV i HCV, aczkolwiek sporo zakażeń szpitalnych zostaje wywołanych innymi patogenami. Najczęściej osoby, które zostały poszkodowane w wyniku takich zakażeń dochodzą swoich roszczeń na drodze postępowania cywilnego, rzadziej karnego.

W tym poście postaram Ci się pokazać jakie reguły rządzą procesem cywilnym i jakie przesłanki muszą zostać spełnione, abyś mógł skutecznie dochodzić swoich roszczeń w takim postępowaniu.

Zobacz, czego możesz się domagać w przypadku zakażenia szpitalnego >>

Zapewne już wiesz, że odpowiedzialność cywilna jest odpowiedzialnością majątkową i to w związku z jej powstaniem możesz domagać się na swoją rzecz wypłaty zadośćuczynienia, odszkodowania, czy renty. Aby taka odpowiedzialność powstała i można było skutecznie domagać się zapłaty przed sądem cywilnym musisz w trakcie postępowania sądowego wykazać, że:

  1. zaistniało zdarzenie, które spowodowało wystąpienie szkody u pacjenta i to podmiot leczniczy ponosi za to odpowiedzialność,
  2. wystąpiła szkoda u pacjenta,
  3. pomiędzy zdarzeniem wywołującym szkodę, a szkodą zachodzi związek przyczynowy.

Pamiętaj, że w procesie cywilnym to na Tobie jako na osobie poszkodowanej ciążyć będzie obowiązek udowodnienia, że do zakażenia doszło podczas leczenia w konkretnej placówce medycznej. Przepisy prawa przewidują jednak w procesach związanych z zakażeniami szpitalnymi pewne „ułatwienia”. Jest to tzw. dowód prima facie. Sąd może bowiem na podstawie takiego dowodu uznać za ustalone fakty mające istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, jeżeli wniosek taki można wyprowadzić z innych ustalonych faktów (domniemanie faktyczne).

Kiedy występuje zakażenie szpitalne – poczytaj >> 

Powyższe oznacza, że związek przyczynowy pomiędzy postępowaniem pozwanego szpitala, a szkodą w postaci powstania zakażenia szpitalnego nie musi być ustalony w sposób pewny, a wystarczające będzie wykazanie dużego stopnia prawdopodobieństwa, że do zakażenia doszło podczas leczenia w danej placówce medycznej.

Zakażenie podczas cesarskiego cięcia

Alicja Sandomierska20 lutego 2019Komentarze (0)

Staphylococcus epidermidis jest bakterią powszechnie występującą na błonach śluzowych jamy ustnej, nosa, gardła, a także w drogach moczowo-płciowych, jelicie grubym oraz na skórze. Dla osób zdrowych nie jest zagrożeniem, ale u pacjentów po przebytych operacjach, którzy mają osłabioną odporność może wywołać niebezpieczny wstrząs septyczny. Jest jedną z głównych przyczyn zakażeń wewnątrzszpitalnych. Zajmuje trzecie miejsce na liście najczęściej wywołujących je patogenów.

W jaki sposób doszło do zakażenia?

Zakażenie podczas cesarskiego cięcia

Pacjentka w 39 tygodniu ciąży została przyjęta na oddział położniczy. Dziecko było ułożone poprzecznie, dlatego zaplanowano wykonanie zabiegu cesarskiego cięcia. Ze względu na to, że akcja porodowa rozpoczęła się wcześniej, zabieg został wykonany w terminie wcześniejszym niż planowany.

W pierwszej dobie po cesarskim cięciu u pacjentki pojawił się silny ból w podbrzuszu. Zostało to zbagatelizowane przez lekarzy. W drugiej dobie od zabiegu doszło do wstrząsu septycznego o gwałtownym przebiegu. Spowodował on wielonarządową niewydolność. Stwierdzono zapalenie otrzewnej, dla którego punktem wyjścia były narządy rodne.

W wyniku powyższego konieczne było wykonanie operacji. Dla ratowania życia pacjentki usunięto jej macicę i jajowody. Po jej zakończeniu kobieta pozostawała w śpiączce farmakologicznej. W stanie ciężkim, z silnym wstrząsem septycznym została przewieziona na oddział intensywnej terapii. Przebywała tam ponad trzy tygodnie. W tym czasie uzyskano wyniki badań materiału pobranego podczas operacji, które potwierdziły że gronkowiec  Staphylococcus epidermidis był przyczyną sepsy.

Poczytaj o zadośćuczynieniu za zakażenie gronkowcem złocistym >>

Podczas pobytu pacjentki na oddziale intensywnej terapii okazało się, że konieczne jest wykonanie kolejnych zabiegów. W tym czasie pacjentce usunięto także wyrostek robaczkowy i pęcherzyk żółciowy. Kiedy jej stan się ustabilizował, została przeniesiona na Oddział Ginekologiczny, gdzie przebywała kolejne tygodnie.

Jaki był stan pacjentki po wyjściu ze szpitala?

W czasie leczenia matka nie miała kontaktu z nowo narodzonym dzieckiem. Przez blisko 2 miesiące noworodkiem zajmowała się rodzina. Po usunięciu macicy i jajowodów kobieta nie będzie mogła mieć więcej dzieci. Wycięcie pęcherzyka żółciowego sprawiło, że będzie musiała przestrzegać także specjalnej diety. Poza tym po kilku zabiegach relaparotomii i stosowania drenażu pacjentka ma wiele blizn.

Oprócz konsekwencji dla zdrowia fizycznego w znacznym stopniu ucierpiała także jej psychika. Trudna do zaakceptowania była dla niej utrata płodności, którą utożsamia z utratą kobiecości. W wyniku tego ucierpiały także jej kontakty seksualne z mężem. W związku z dużym uszczerbkiem na zdrowiu,  który poniosła, postanowiła pozwać szpital o zapłatę zadośćuczynienia w kwocie 150 000 zł.

Co ustalono podczas procesu?

W momencie zgłoszenia się do szpitala pacjentka przedstawiła wyniki badań mikrobiologicznych z wymazów z odbytu i pochwy, w których wykryto m.in. gronkowca Staphylococcus epidermidis. W toku postępowania biegli uznali, że w takiej sytuacji obowiązkiem szpitala było powtórzenie badań. Powinny one jednoznacznie stwierdzić czy obecność ww. bakterii była przypadkowa, czy też u pacjentki rozpoczął się proces zakażenia dróg rodnych.

W tym celu wystarczyło wykonać morfologie i oznaczyć poziom białka. Pozwoliłoby to potwierdzić lub wkluczyć toczący się proces zapalny. Na oddziale pobrano jednak jedynie wymaz z pochwy. Zlekceważenie faktu wykrycia u pacjentki potencjalnie chorobotwórczych bakterii Staphylococcus epidermidis było dużym błędem ze strony personelu medycznego. Zabieg cesarskiego cięcia predysponował ją bowiem do zakażenia bakterią lub innym patogenem, któremu gronkowiec utorował drogę.

Biegli wskazali, że pierwotną przyczyną dalszych powikłań było, potwierdzone później zakażenie bakterią Staphylococcus epidermidis oraz grzybami. Poza tym lekarze zbagatelizowali podwyższony poziom leukocytów we krwi pacjentki oraz silny ból brzucha, który zgłaszała w pierwszej dobie po zabiegu. Uznali, także że przedstawione dowody pozwalają uznać przypadek za zakażenie wewnątrzszpitalne.

Sąd zasądził zadośćuczynienie

Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności Sąd uwzględnił powództwo i zasądził na rzecz powódki 150 000 zł zadośćuczynienia wraz z należnymi odsetkami. Sąd ustalił także odpowiedzialność pozwanego za szkody mogące powstać u powódki w przyszłości w związku z pobytem w pozwanym szpitalu. Ponadto Sąd zobowiązał szpital do pokrycia kosztów postępowania sądowego.

***

Poczytaj też o odpowiedzialności cywilnej szpitala >>

***

Zdjęcie: Pixabay

 

Szpital powinien dawać nam poczucie bezpieczeństwa. Poczucia tego bezpieczeństwa oczekujemy w szczególności w sytuacji, kiedy chodzi o zdrowie naszych dzieci. Nie zawsze jednak jest ono zapewnione. Jakiś czas temu w jednym z polskich szpitali doszło do zakażenia najmłodszych pacjentów. Pięcioro nowo narodzonych dzieci zostało bowiem zarażonych gronkowcem złocistym typu MSSA.

Jak doszło do zakażenia noworodków w szpitalu?

W lipcu 2011 roku do sądu wpłynął pozew pięciu małoletnich powodów o zadośćuczynienie za problemy zdrowotne powstałe w wyniku zakażenia ich gronkowcem złocistym typu MSSA. Do zakażenia doszło w trakcie pobytu w placówce medycznej po urodzeniu.

Wszystkie dzieci, których dotyczył pozew, urodziły się w tym samym szpitalu w kwietniu 2011 r. Narodziny miały miejsce poprzez wykonanie cesarskiego ciecia. Po kilku dobach pobytu w szpitalu wszystkie noworodki w stanie ogólnym dobrym zostały wypisane do domu. Po powrocie ze szpitala matki nigdzie nie wychodziły ani same, ani z nowo narodzonymi pociechami. Żaden z noworodków nie był także odwiedzany przez osoby, które mogłyby być źródłem zakażenia. Rodzice noworodków nie znali się.

Po kilku dniach od powrotu do domu u wszystkich dzieci wystąpiły zmiany skórne. Ponadto u niektórych noworodków wystąpiło zakażenie pępka, a w jednym trudności z oddychaniem. Wszystkie dzieci zostały skierowane na kilkudniowe leczenie szpitalne.

Podczas leczenia stwierdzono zakażenie gronkowcem złocistym typu MSSA. U wszystkich konieczne było wykonanie wkłucia dożylnego i podanie antybiotyków. Po wypisaniu do domu rodzice musieli kontynuować leczenie zmian skórnych, które trwało jeszcze przez kilka tygodni.

Co ustalili biegli w toku postępowania sądowego?

W toku postępowania sądowego ustalono, że do zakażenia noworodków gronkowcem bez wątpienia doszło w pierwszych dobach życia w szpitalu, w którym przyszły na świat. Potwierdzeniem tego jest przede wszystkim czas wystąpienia pierwszych objawów zakażenia. Wynosił on od 3 do 5 dni, w każdym przypadku. Dokładnie tyle ile wynosi okres wylegania bakterii gronkowca złocistego.

Powyższe według biegłego jednoznacznie wskazuje na to, iż do zakażenia doszło w szpitalu, w którym odbyło się wszystkie pięć porodów. Ustalono, że w tym czasie na oddziale przebywała pacjentka, u której stwierdzono zakażenie bakterią gronkowca złocistego i to ona najprawdopodobniej była źródłem zakażenia. Bakteria została przeniesiona na dzieci na skutek kontaktu z osobą należącą do personelu szpitalnego, która dopuściła się zaniedbania w zakresie higieny. Zdaniem biegłego nie ulega wątpliwości, że do zarażenia doszło na skutek działania jednego z pracowników szpitala, choć zebrany materiał dowodowy nie pozwalał ustalić, kto dokładnie jest temu winny.

Jaki wyrok zapadł w tej sprawie?

W pozwie wniesionym przeciwko szpitalowi, w którym odbyły się wszystkie porody, małoletni powodowie domagali się zasądzenia na ich rzecz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Sąd uznał, że stopień fizycznych i psychicznych urazów, jakich doznali małoletni w wyniku zakażenia w szpitalu, bezsprzecznie wymaga wypłaty zadośćuczynienia przez pozwanego. Sąd zasądził na rzecz każdego z małoletnich kwotę po 8.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia.

***

Zobacz także: Zadośćuczynienie i odszkodowanie za zakażenie gronkowcem złocistym MSSA

Od 1 marca 2012 r. weszła w życie ustawa zmieniające ustawę o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Znowelizowane przepisy umożliwiły poszkodowanym pacjentom dochodzenie  roszczeń pieniężnych także poza sądami.

Pacjenci zyskali bowiem możliwość kierowania swoich roszczeń o zadośćuczynienie i odszkodowanie w związku ze zdarzeniami medycznymi do nowych podmiotów, a mianowicie wojewódzkich komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych.

Czym jest zdarzenie medyczne?

Pojęcie zdarzenia medycznego zostało przez ustawodawcę zdefiniowane jako następstwo działania niezgodnego z aktualną wiedzą medyczną. Takimi zdarzeniami może być:

  1. nieprawidłowa diagnoza, jeżeli spowodowała ona niewłaściwe leczenie albo opóźniła właściwe leczenie, przyczyniając się do rozwoju choroby,
  2. niewłaściwe leczenia, w tym wykonanie zabiegu operacyjnego,
  3. zastosowanie produktu leczniczego lub wyrobu medycznego,

w wyniku czego doszło u pacjenta do zakażenia, uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia lub śmierci.

Kto może złożyć wniosek do wojewódzkiej komisji?

Wniosek o ustalenie zdarzenia medycznego może złożyć:

  1. pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy – w przypadku zakażenia, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia stanowiących zdarzenie medyczne,
  2. spadkobiercy pacjenta – w przypadku jego śmierci.

Termin złożenia wniosku o ustalenie zdarzenia medycznego

Przede wszystkim pamiętaj, że na złożenie wniosku masz określony termin. Wniosek może być złożony w terminie 1 roku od dnia, w którym podmiot składający wniosek dowiedział się o zakażeniu, uszkodzeniu ciała lub rozstroju zdrowia albo nastąpiła śmierć pacjenta stanowiących zdarzenie medyczne. Termin ten nie może być jednak dłuższy niż 3 lata od dnia, w którym  nastąpiło zdarzenie skutkujące zakażeniem, uszkodzeniem ciała lub rozstrojem zdrowia albo śmiercią pacjenta. W przypadku śmierci pacjenta, powyższy termin nie biegnie do dnia zakończenia postępowania spadkowego.

Złożenie wniosku, w wyniku którego wojewódzka komisja do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych wydała orzeczenie o zdarzeniu medycznym, przerywa bieg terminu przedawnienia roszczeń określony w przepisach kodeksu cywilnego wynikający ze zdarzeń objętych Twoim wnioskiem.

Postępowanie przed wojewódzką komisją do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych

Celem postępowania przed komisją jest ustalenie, czy zdarzenie, które stanowi podstawę Twoich roszczeń, stanowiło zdarzenie medyczne. Jeśli będziesz chciał możesz uczestniczyć w posiedzeniach komisji – za wyjątkiem tej części posiedzenia, w trakcie której odbywa się narada i głosowanie nad orzeczeniem. W posiedzeniu może także uczestniczyć kierownik podmiotu leczniczego prowadzącego szpital, z działalnością którego wiąże się wniosek o ustalenie zdarzenia medycznego oraz ubezpieczyciel, z którym podmiot leczniczy zawarł umowę ubezpieczenia z tytułu zdarzeń medycznych. O terminie posiedzenia komisja zawiadamia co najmniej na 7 dni przed wyznaczonym terminem.

Przed wydaniem orzeczenia, komisja może wezwać Cię do złożenia wyjaśnień. Do złożenia wyjaśnień mogą ponadto zostać wezwani kierownik podmiotu leczniczego prowadzącego szpital, z działalnością którego wiąże się wniosek, osoby, które wykonywały zawód medyczny w podmiocie leczniczym prowadzącym szpital oraz inne osoby, które były w nim zatrudnione lub w inny sposób z nim związane, w okresie, w którym zgodnie z wnioskiem miało miejsce zdarzenie medyczne albo zostały wskazane we wniosku jako osoby, które mogą posiadać informacje istotne dla prowadzonego przed wojewódzką komisją postępowania oraz ubezpieczyciela.

Pamiętaj, że jeśli nie możesz stawić się przed komisją w wyznaczonym terminie, powinieneś usprawiedliwić swoją nieobecność. W przypadku nieusprawiedliwionego niestawiennictwa osoby wezwanej na posiedzenie w celu złożenia wyjaśnień albo zeznań w charakterze świadka, wojewódzka komisja może pominąć dowód z tych wyjaśnień albo zeznań, jeśli miałyby one dotyczyć okoliczności już ustalonych w sposób niebudzący wątpliwości na podstawie innych dowodów.

Jeżeli stwierdzenie okoliczności mających istotne znaczenie dla wydania orzeczenia wymaga wiadomości specjalnych, wojewódzka komisja zasięga opinii lekarza w danej dziedzinie medycyny albo konsultanta wojewódzkiego w danej dziedzinie medycyny, farmacji lub innej dziedzinie mającej zastosowanie w ochronie zdrowia. Warto tutaj podkreślić, że opinie sporządzane w postępowaniu przed komisją są znacznie tańsze, aniżeli te sporządzane w toku postępowania sądowego.

Wojewódzka komisja w trakcie postępowania rozpatrywać będzie dowody dowody przedstawione przez Ciebie oraz kierownika podmiotu leczniczego prowadzącego szpital oraz ubezpieczyciela.

Komisję może także żądać dokumentacji prowadzonej przez podmiot leczniczy prowadzący szpital, w tym dokumentacji medycznej.

Ponadto komisja jest uprawniona do przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego w podmiocie leczniczym prowadzącym szpital oraz dokonywania wizytacji pomieszczeń i urządzeń szpitala.

Wojewódzka komisja po naradzie wydaje orzeczenie o zdarzeniu medycznym albo jego braku, wraz z uzasadnieniem. Komisja powinna wydać orzeczenie w terminie 4 miesięcy od dnia złożenia wniosku. Komisje orzekają w 4 osobowych składach, a ich orzeczenia zapadają większością co najmniej 3/4 głosów w obecności wszystkich członków składu orzekającego.

Pamiętaj, że jeśli nie zgadzasz się z treścią orzeczenia w terminie 14 dni masz prawo złożyć wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy.

Świadczenia przyznawane w wyniku postępowania przed wojewódzką komisją

Ustawa nie określa minimalnych kwot, jakich możesz domagać się w swoim wniosku. Kwoty te nie mogą być jednak wyższy niż określone w ustawie. I tak maksymalna wysokość świadczenia (odszkodowania i zadośćuczynienia) z tytułu jednego zdarzenia medycznego w odniesieniu do jednego pacjenta w przypadku:

  1. zakażenia, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia pacjenta – wynosi 100 000 zł,
  2. śmierci pacjenta – wynosi 300 000 zł.

Pamiętaj, że wojewódzka komisja nie decyduje o wysokości zadośćuczynienia i odszkodowania. Komisja wydaje orzeczenie o istnieniu zdarzenia medycznego albo jego braku. Propozycję o wysokości przyznanego zadośćuczynienia i odszkodowania przedstawia ubezpieczyciel za pośrednictwem wojewódzkiej komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych. Jako pacjent możesz przyjąć lub odrzucić zaproponowane świadczenie. Przyjęcie proponowanego świadczenia, powoduje że musisz zrzec się dalszych roszczeń, co oznacza, że nie będziesz mógł ich dochodzić przed sądem. Pamiętaj jednak, że nie musisz się zgadzać na przyznane Ci kwoty.

Z mojego doświadczenia wynika, że kwoty proponowane przez wojewódzkie komisje nadal pozostają znacznie, niekiedy diametralnie niższe, od tych które można uzyskać na drodze postępowania sądowego.

O plusach i minusach działania wojewódzkich komisji możecie przeczytać w artykule mec. Jolanty Budzowskiej będącej członkiem takiej komisji (link do artykułu: https://pomylkalekarza.pl/).

odszkodowanie za zakażenie gronkowcemZakażenie gronkowcem złocistym jest jednym z najczęściej występujących zakażeń szpitalnych. Jedna z klientek mojej kancelarii została zakażona gronkowcem w trakcie zabiegu operacyjnego barku, a dokładniej jego szczepem staphylococcus aureus – mssa.

Prawomocny jest już wyrok, w którym Sąd zasądził na jej rzecz zadośćuczynienie w wysokości 65.000,00 zł, odszkodowanie w wysokości 2.880,00 zł oraz ustanowił odpowiedzialność szpitala na przyszłość.

Zakażenie gronkowcem w trakcie zabiegu operacyjnego

Moja Mocodawczyni miała zaplanowaną operację stawu barkowego. Jak wynikało z dokumentacji medycznej przebiegła ona bez powikłań. W kilka dni po zabiegu operacyjnym została wypisana do domu. Już kolejnego dnia z wysoką gorączką i bólami zgłosiła się na ostry dyżur w szpitalu, w którym była przeprowadzona operacja. Zostały jej wówczas przepisane leki, lecz pomimo ich zażywania samopoczucie mojej Mocodawczyni nie ulegało poprawie. Przez kilka tygodni od wyjścia ze szpitala utrzymywały się silne dolegliwości bólowe oraz gorączka. Pomimo kolejnych wizyt w szpitalu, bagatelizowano zgłaszane przez nią dolegliwości.

W związku z powyższym, moja Mocodawczyni zgłosiła się na prywatną wizytę lekarską. Lekarz zalecił jej wówczas wykonanie  badania USG. Wynik badania wykazał  płyn w okolicach operowanego miejsca (wysięk w stawie). Mojej klientce zalecono wykonanie badań mikrobiologicznych. Wyniki tych badań wykazały nieliczny wzrost gronkowca złocistego (staphylococcus aureus), szczep MSSA wrażliwy na metycylinę.  Z otrzymanymi wynikami moja Mocodawczyni ponownie zgłosiła się do szpitala, gdzie ostatecznie została poddana leczeniu.

Wnioski biegłych sądowych

Staphylococcus aureus jest jednym z najczęstszych drobnoustrojów powodujących zakażenia szpitalne. W dniu przyjęcia mojej Mocodawczyni do szpitala, jak również w trakcie przeprowadzania operacji nie stwierdzono u niej cech zapalnych w operowanym stawie. „Gronkowcowe zapalenie stawu barkowego, które ujawniło się u powódki miało bezpośredni związek z przebytym zabiegiem, bez względu na to, jakie było rzeczywiste źródło tego zakażenia”. Takie wnioski zostały zamieszczone przez biegłych sądowych w sporządzonej opinii.

Jednocześnie biegli wskazali, że źródłem zakażenia mogły być: zakażenie bakteriami ze skóry lub błon śluzowych pacjentki (zakażenie endogenne), lub też mogło to być zakażenie endogenne (zewnątrzpochodne) szczepem gronkowca, którego źródłem mógł być zespół operujący lub środowisko szpitale. W trakcie procesu biegli ustalili uszczerbek za zdrowiu związany z upośledzeniem operowanego stawu wynikającej z przebytego zapalenia gronkowcowego tego stawu i następowych zmian zwyrodnieniowych. Gdyby nie doszło do zakażenia gronkowcem złocistym, prawdopodobnie nie wystąpiłby uszczerbek na zdrowiu.

Co istotne na dzień przed zabiegiem operacyjnym mojej Mocodawczyni w pozwanym szpitalu przeprowadzone zostały badania mikrobiologiczne. Ich celem było ustalenia czystości bakteriologicznej. Zbadano między innymi czystość powietrza na salach operacyjnych: małej, dużej i artroskopowej, na korytarzu, pobrano wymaz czystościowy ze stołów operacyjnych, kontenera, stołu narzędziowego, półki nad umywalką, ze stanowiska anestezjologa.

Większość posiewów było ujemnych, wyniki badań nie potwierdziły obecności bakterii gronkowca złocistego. Pomimo powyższego, z opinii wydanych na potrzeby tego postępowania przez biegłych sądowych, jednoznacznie wynika, że zachodzi wysoki stopień prawdopodobieństwa, graniczący z pewnością, iż do zakażenia powódki gronkowcem złocistym doszło w szpitalu.

Wyrok i przyznane świadczenia za zakażenie gronkowcem

Zakażenie gronkowcem wywołało poważne powikłania pooperacyjne u mojej Mocodawczyni. Wiązało się dla niej z bólem, cierpieniem oraz spowodowało trwały uszczerbek na zdrowiu. Tym samym żądania skierowane przez nas do Sądu o wypłatę zadośćuczynienia, odszkodowania i ustalenia odpowiedzialności na przyszłość zostały uznane za zasadne.

W imieniu mojej klientki pierwotnie zwróciłam się do szpitala i Ubezpieczyciela, w którym przeprowadzany był zabieg operacyjny o wypłatę na jej rzecz zadośćuczynienia i odszkodowania. W postępowaniu przedsądowym szpital, jak i jego Ubezpieczyciel odmówili dobrowolnej wypłaty. W związku z tym konieczne stało się wytoczenie procesu przed Sądem. Sąd uznał zgłoszone żądania za uzasadnione i  zasądził na rzecz mojej Mocodawczyni kwotę 65.000,00 zł zadośćuczynienia i 2.880,00 zł odszkodowania (zwrot kosztów leczenia). Ponadto w wyroku została ustalona odpowiedzialność na przyszłość.

*****

Przeczytaj także: