Alicja Sandomierska

adwokat

Tematyką odpowiedzialności za błędy medyczne, w tym za zakażenia szpitalne, interesuję się od bardzo wielu lat. Obecnie prowadzę kancelarię adwokacką we Wrocławiu.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

zakażenie w szpitaluW ostatnich latach zaobserwować można tendencję wzrostową w zakresie kierowania pozwów przeciwko placówkom medycznym związanych z negatywnymi skutkami w leczeniu pacjentów. Wiele z tych pozwów dotyczy różnego rodzaju błędów medycznych.

Od pewnego czasu coraz więcej spraw sądowych jest wytaczanych przez pacjentów, którzy w trakcie hospitalizacji zostali zakażeni różnego rodzaju wirusami, czy bakteriami. Z mojego doświadczenia wynika, że większość spraw sądowych dotyczy zakażeń gronkowcem oraz wirusami HBV i HCV, aczkolwiek sporo zakażeń szpitalnych zostaje wywołanych innymi patogenami. Najczęściej osoby, które zostały poszkodowane w wyniku takich zakażeń dochodzą swoich roszczeń na drodze postępowania cywilnego, rzadziej karnego.

W tym poście postaram Ci się pokazać jakie reguły rządzą procesem cywilnym i jakie przesłanki muszą zostać spełnione, abyś mógł skutecznie dochodzić swoich roszczeń w takim postępowaniu.

Zobacz, czego możesz się domagać w przypadku zakażenia szpitalnego >>

Zapewne już wiesz, że odpowiedzialność cywilna jest odpowiedzialnością majątkową i to w związku z jej powstaniem możesz domagać się na swoją rzecz wypłaty zadośćuczynienia, odszkodowania, czy renty. Aby taka odpowiedzialność powstała i można było skutecznie domagać się zapłaty przed sądem cywilnym musisz w trakcie postępowania sądowego wykazać, że:

  1. zaistniało zdarzenie, które spowodowało wystąpienie szkody u pacjenta i to podmiot leczniczy ponosi za to odpowiedzialność,
  2. wystąpiła szkoda u pacjenta,
  3. pomiędzy zdarzeniem wywołującym szkodę, a szkodą zachodzi związek przyczynowy.

Pamiętaj, że w procesie cywilnym to na Tobie jako na osobie poszkodowanej ciążyć będzie obowiązek udowodnienia, że do zakażenia doszło podczas leczenia w konkretnej placówce medycznej. Przepisy prawa przewidują jednak w procesach związanych z zakażeniami szpitalnymi pewne „ułatwienia”. Jest to tzw. dowód prima facie. Sąd może bowiem na podstawie takiego dowodu uznać za ustalone fakty mające istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, jeżeli wniosek taki można wyprowadzić z innych ustalonych faktów (domniemanie faktyczne).

Kiedy występuje zakażenie szpitalne – poczytaj >> 

Powyższe oznacza, że związek przyczynowy pomiędzy postępowaniem pozwanego szpitala, a szkodą w postaci powstania zakażenia szpitalnego nie musi być ustalony w sposób pewny, a wystarczające będzie wykazanie dużego stopnia prawdopodobieństwa, że do zakażenia doszło podczas leczenia w danej placówce medycznej.

Zakażenie podczas cesarskiego cięcia

Alicja Sandomierska20 lutego 2019Komentarze (0)

Staphylococcus epidermidis jest bakterią powszechnie występującą na błonach śluzowych jamy ustnej, nosa, gardła, a także w drogach moczowo-płciowych, jelicie grubym oraz na skórze. Dla osób zdrowych nie jest zagrożeniem, ale u pacjentów po przebytych operacjach, którzy mają osłabioną odporność może wywołać niebezpieczny wstrząs septyczny.

Jest jedną z głównych przyczyn zakażeń wewnątrzszpitalnych. Zajmuje trzecie miejsce na liście najczęściej wywołujących je patogenów.

W jaki sposób doszło do zakażenia?

Zakażenie podczas cesarskiego cięcia

Pacjentka w 39 tygodniu ciąży została przyjęta na oddział położniczy. Dziecko było ułożone poprzecznie, dlatego zaplanowano wykonanie zabiegu cesarskiego cięcia. Ze względu na to, że akcja porodowa rozpoczęła się wcześniej, zabieg został wykonany w terminie wcześniejszym niż planowany.

W pierwszej dobie po cesarskim cięciu u pacjentki pojawił się silny ból w podbrzuszu. Zostało to zbagatelizowane przez lekarzy. W drugiej dobie od zabiegu doszło do wstrząsu septycznego o gwałtownym przebiegu. Spowodował on wielonarządową niewydolność. Stwierdzono zapalenie otrzewnej, dla którego punktem wyjścia były narządy rodne.

W wyniku powyższego konieczne było wykonanie operacji. Dla ratowania życia pacjentki usunięto jej macicę i jajowody. Po jej zakończeniu kobieta pozostawała w śpiączce farmakologicznej. W stanie ciężkim, z silnym wstrząsem septycznym została przewieziona na oddział intensywnej terapii. Przebywała tam ponad trzy tygodnie. W tym czasie uzyskano wyniki badań materiału pobranego podczas operacji, które potwierdziły że gronkowiec  Staphylococcus epidermidis był przyczyną sepsy.

Poczytaj o zadośćuczynieniu za zakażenie gronkowcem złocistym >>

Podczas pobytu pacjentki na oddziale intensywnej terapii okazało się, że konieczne jest wykonanie kolejnych zabiegów. W tym czasie pacjentce usunięto także wyrostek robaczkowy i pęcherzyk żółciowy. Kiedy jej stan się ustabilizował, została przeniesiona na Oddział Ginekologiczny, gdzie przebywała kolejne tygodnie.

Jaki był stan pacjentki po wyjściu ze szpitala?

W czasie leczenia matka nie miała kontaktu z nowo narodzonym dzieckiem. Przez blisko 2 miesiące noworodkiem zajmowała się rodzina. Po usunięciu macicy i jajowodów kobieta nie będzie mogła mieć więcej dzieci. Wycięcie pęcherzyka żółciowego sprawiło, że będzie musiała przestrzegać także specjalnej diety. Poza tym po kilku zabiegach relaparotomii i stosowania drenażu pacjentka ma wiele blizn.

Oprócz konsekwencji dla zdrowia fizycznego w znacznym stopniu ucierpiała także jej psychika. Trudna do zaakceptowania była dla niej utrata płodności, którą utożsamia z utratą kobiecości. W wyniku tego ucierpiały także jej kontakty seksualne z mężem. W związku z dużym uszczerbkiem na zdrowiu,  który poniosła, postanowiła pozwać szpital o zapłatę zadośćuczynienia w kwocie 150 000 zł.

Co ustalono podczas procesu?

W momencie zgłoszenia się do szpitala pacjentka przedstawiła wyniki badań mikrobiologicznych z wymazów z odbytu i pochwy, w których wykryto m.in. gronkowca Staphylococcus epidermidis. W toku postępowania biegli uznali, że w takiej sytuacji obowiązkiem szpitala było powtórzenie badań. Powinny one jednoznacznie stwierdzić czy obecność ww. bakterii była przypadkowa, czy też u pacjentki rozpoczął się proces zakażenia dróg rodnych.

W tym celu wystarczyło wykonać morfologie i oznaczyć poziom białka. Pozwoliłoby to potwierdzić lub wkluczyć toczący się proces zapalny. Na oddziale pobrano jednak jedynie wymaz z pochwy. Zlekceważenie faktu wykrycia u pacjentki potencjalnie chorobotwórczych bakterii Staphylococcus epidermidis było dużym błędem ze strony personelu medycznego. Zabieg cesarskiego cięcia predysponował ją bowiem do zakażenia bakterią lub innym patogenem, któremu gronkowiec utorował drogę.

Biegli wskazali, że pierwotną przyczyną dalszych powikłań było, potwierdzone później zakażenie bakterią Staphylococcus epidermidis oraz grzybami. Poza tym lekarze zbagatelizowali podwyższony poziom leukocytów we krwi pacjentki oraz silny ból brzucha, który zgłaszała w pierwszej dobie po zabiegu. Uznali, także że przedstawione dowody pozwalają uznać przypadek za zakażenie wewnątrzszpitalne.

Sąd zasądził zadośćuczynienie

Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności Sąd uwzględnił powództwo i zasądził na rzecz powódki 150 000 zł zadośćuczynienia wraz z należnymi odsetkami. Sąd ustalił także odpowiedzialność pozwanego za szkody mogące powstać u powódki w przyszłości w związku z pobytem w pozwanym szpitalu. Ponadto Sąd zobowiązał szpital do pokrycia kosztów postępowania sądowego.

***

Poczytaj też o odpowiedzialności cywilnej szpitala >>

***

Zdjęcie: Pixabay

 

Szpital powinien dawać nam poczucie bezpieczeństwa. Poczucia tego bezpieczeństwa oczekujemy w szczególności w sytuacji, kiedy chodzi o zdrowie naszych dzieci.

Nie zawsze jednak jest ono zapewnione. Jakiś czas temu w jednym z polskich szpitali doszło do zakażenia najmłodszych pacjentów. Pięcioro nowo narodzonych dzieci zostało bowiem zarażonych gronkowcem złocistym typu MSSA.

Jak doszło do zakażenia
noworodków w szpitalu?

W lipcu 2011 roku do sądu wpłynął pozew pięciu małoletnich powodów o zadośćuczynienie za problemy zdrowotne powstałe w wyniku zakażenia ich gronkowcem złocistym typu MSSA. Do zakażenia doszło w trakcie pobytu w placówce medycznej po urodzeniu.

Wszystkie dzieci, których dotyczył pozew, urodziły się w tym samym szpitalu w kwietniu 2011 r. Narodziny miały miejsce poprzez wykonanie cesarskiego ciecia. Po kilku dobach pobytu w szpitalu wszystkie noworodki w stanie ogólnym dobrym zostały wypisane do domu. Po powrocie ze szpitala matki nigdzie nie wychodziły ani same, ani z nowo narodzonymi pociechami. Żaden z noworodków nie był także odwiedzany przez osoby, które mogłyby być źródłem zakażenia. Rodzice noworodków nie znali się.

Po kilku dniach od powrotu do domu u wszystkich dzieci wystąpiły zmiany skórne. Ponadto u niektórych noworodków wystąpiło zakażenie pępka, a w jednym trudności z oddychaniem. Wszystkie dzieci zostały skierowane na kilkudniowe leczenie szpitalne.

Podczas leczenia stwierdzono zakażenie gronkowcem złocistym typu MSSA. U wszystkich konieczne było wykonanie wkłucia dożylnego i podanie antybiotyków. Po wypisaniu do domu rodzice musieli kontynuować leczenie zmian skórnych, które trwało jeszcze przez kilka tygodni.

Co ustalili biegli w toku
postępowania sądowego?

W toku postępowania sądowego ustalono, że do zakażenia noworodków gronkowcem bez wątpienia doszło w pierwszych dobach życia w szpitalu, w którym przyszły na świat. Potwierdzeniem tego jest przede wszystkim czas wystąpienia pierwszych objawów zakażenia. Wynosił on od 3 do 5 dni, w każdym przypadku. Dokładnie tyle ile wynosi okres wylegania bakterii gronkowca złocistego.

Powyższe według biegłego jednoznacznie wskazuje na to, iż do zakażenia doszło w szpitalu, w którym odbyło się wszystkie pięć porodów. Ustalono, że w tym czasie na oddziale przebywała pacjentka, u której stwierdzono zakażenie bakterią gronkowca złocistego i to ona najprawdopodobniej była źródłem zakażenia.

Bakteria została przeniesiona na dzieci na skutek kontaktu z osobą należącą do personelu szpitalnego, która dopuściła się zaniedbania w zakresie higieny. Zdaniem biegłego nie ulega wątpliwości, że do zarażenia doszło na skutek działania jednego z pracowników szpitala, choć zebrany materiał dowodowy nie pozwalał ustalić, kto dokładnie jest temu winny.

Jaki wyrok zapadł w tej sprawie?

W pozwie wniesionym przeciwko szpitalowi, w którym odbyły się wszystkie porody, małoletni powodowie domagali się zasądzenia na ich rzecz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Sąd uznał, że stopień fizycznych i psychicznych urazów, jakich doznali małoletni w wyniku zakażenia w szpitalu, bezsprzecznie wymaga wypłaty zadośćuczynienia przez pozwanego. Sąd zasądził na rzecz każdego z małoletnich kwotę po 8.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia.

***

Zobacz także: Zadośćuczynienie i odszkodowanie za zakażenie gronkowcem złocistym MSSA